„Służąca przewodnicząca”
Liang
Liang była najlepszą uczennicą w szkole oraz jej przewodniczącą. Miejsce do
którego uczęszczała aby się uczyć jeszcze do niedawna było szkołą do której
uczęszczali tylko chłopcy przez co nie cieszyło się zbyt dobrą opinią. Ale od
pewnego czasu, mimo, że na razie było bardzo mało dziewcząt była to szkoła
koedukacyjna. Liang Liang dawała z siebie wszystko, aby stworzyć przytulne
miejsce gdzie można było się uczyć, a na korytarzu szkolnym zobaczyć
przyjacielskie stosunki chłopcu i dziewcząt w podobnych ilościach. Pogoń za
osiągnięciem tego celu sprawiła że stała się „pogromczynią szkolnego
korytarza”. Co róż wprowadzała nowe zasady, ganiła chłopców za nieschludność,
odrzucała pomysły i doprowadziła do tego, że gdziekolwiek się nie pojawiła
męska część grona do którego się zbliżała starała oddalić się w trybie
natychmiastowym. Przewodnicząca nie zwracała jednak na to uwagi. Robiła
wszystko, aby dziewczęta czuły się jak najlepiej.
Po
szkole zmieniała się w zupełnie inną osobę. Miała sekret, którego nie
powiedziała nawet najlepszym przyjaciółkom. Kiedy jej ojciec odszedł zostawił
po sobie wiele długów, których jej mamie mimo ciężkiej pracy nie udawało się
spłacić. Tak więc Liang Liang i jej młodsza siostra Le Si chciały pomóc swojej
rodzicielce jak tylko mogły. Młodsza z sióstr zaczęła brać udział w wielu
konkursach w których wygrywała chociażby przedmioty codziennego pożytku. Liang
Liang postanowiła pomóc finansowo. Codziennie po szkole pracowała w kawiarence
jako kelnerka na pół etatu. Gdy została przewodniczącą nie powiedziała o tym
nikomu, gdyż bała się, że straci zaufanie ze strony nauczycieli a rówieśnicy
zaczną ją znieważać.
Podczas
jednej ze szkolnych przerw po raz kolejny zobaczyła, jak kolejna dziewczyna
wyznaje uczucia najpopularniejszemu chłopakowi w szkole:
-
Usui, lubię cię. – rzekła nieśmiałym i wystraszonym głosem
-
Cóż, zrobić, ja ciebie nie.- odpowiedział z niewzruszonym wyrazem twarzy-
Dziewczyny mnie denerwują.
Smutna
dziewczyna z płaczę pobiegła do stojącej w krzakach przyjaciółki, która po
cichu ją dopingowała.
-
Usui, ile razy mam ci jeszcze powtarzać, abyś ostrożniej dobierał słowa? –
wybuchła ze złością, po czym pobiegła w stronę bijących się chłopaków z klubu
koszykowego.
-
Hmm… Ciekawe ile razy ja to jeszcze usłyszę… - powiedział po cichu i poszedł w
stronę swojej klasy.
Zajęcia
się skończyły. Liang Liang jak zwykle udała się do kawiarenki. Było to miejsce
o bardzo miłym klimacie, którego brakowało innym kafeteriom. Przebrała się w
strój służącej. Wyglądała w nim słodko. Niestety właśnie ten strój był jednym z
powodów dla którego nie chciała nikomu powiedzieć o swojej pracy na pół etatu.
Inni ludzie mogli by skrytykować siedemnastoletnią dziewczynę pracującą jako
służąca. Menadżerka poprosiła ją aby poszła do kosza wurzucić śmieci. I wtedy
to się stało. Coś co nigdy nie powinno mieć miejsca:
-
No proszę… Cóż za niespodzianka. – rzekł ze złowrogim uśmiechem Usui.
-
Ale… jak… ty… Skąd? – osłupiała, ale zaraz wróciła do swojego normalnego stanu.
–Powinieneś się uczyć a nie włóczyć po mieście!
-
Oczywiście, że powinienem.- Odpowiedział niewinnie. – Ale co z tobą? Ty nie
musisz się uczyć?
Wiedziała,
że nie może być nieuprzejma o to ona była w tej chwili w sytuacji zagrożenia,
gdy tymczasem Usui po prostu patrzył z
uśmiechem na jej wewnętrzną walkę z samą sobą.
-
Proszę, nie powiedz nikomu o mojej pracy!- po chwili ukłoniła się i wręcz
wykrzyczała
-
A dlaczego bym miał? Nie interesuje mnie to. – rzekł beztrosko i odszedł.
Czuła zdziwienie, bo myślała, że po tym jak na
niego nakrzyczała w szkole będzie chciał się zemścić, a on tym czasem odchodzi
od nie w ogóle nie zainteresowany odkryciem którego dokonał. Czyli plotka, że
nudzi go otaczający świat była prawdą.
Po skończonej pracy poszła w zamyśleniu do
domu. Nadal nie była pewna czy to nie jest jakaś gra z jego strony.
-
Wróciłam! – powiedziała w progu.
-
Witaj siostro, wygrałam w jednym z konkursów półroczny zapas ryżu. Według
mojego notesu wynika, że w sobotę jest konkurs w którym można wygrać bon na
zakupy w pobliskim supermarkecie.
-
Wow! Na prawdę wiesz o wszystkich konkursach jakie się zbliżają.
-
Ostatnio wygrałam roczną prenumeratę znanego magazynu o modzie, tak w ogóle
mogłabyś zmienić swój styl.
-
Tak, jest dobrze, dobranoc.
Następnego
dnia wchodząc do kawiarni przeraziła się. Zobaczyła siedzącego przy stoliku
Usui’ego. Jak zwykle od razu naskoczyła na niego pretensjonalnie:
-
Co ty tu robisz?
-
Jestem klientem, nie powinnaś być dla mnie milsza?
Odeszła
mówiąc pod nosem słowa, które na pewno nie były zwiastunem bycia miłym.
Na do miar wszystkiego zobaczyła to jej
menadżerka, która od razu z niewinną ciekawością zaczęła dopytywać kim jest
przystojniak siedzący przy stoliku. Niestety nie dowiedziała się niczego
emocjonującego. Niestety pech chciał, że tego dnia cukiernik zachorował i nie
miał kto przyrządzać deserów dla niecierpliwiących się już klientów. Usui
usłyszał lamenty przełożonej Liang
Liang, która pomimo, że miała już trzydzieści lat zachowywała się jak słodka
nastolatka.
-
Ja mogę pomóc w kuchni.- powiedział niskim i trochę nieśmiałym tonem
-
Co? Umiesz gotować? – od razu zareagowała bardzo zdziwiona dziewczyna
-Wiesz,
umiem wiele rzeczy, przypomnij sobie kto ostatnio miał pierwsze miejsce na
egzaminie. – uśmiechnął się – W sumie to i tak chciałem poszukać miejsca gdzie
mógłbym dorobić.
-
A umiesz gotować? Przyrządź jaką dobrą potrawę. Masz piętnaście minut. –
nakazała właścicielka
Po
określonym czasie wszystkie kelnerki zachwyciły się smakiem prostego omletu
ryżowego. Nie był to jednak zwykły omlet. Miał on delikatny a zarazem wyrazisty
smak. Usui zaczął swoją pracę od zaraz.
Po zamknięciu kawiarni odprowadził Liang Liagn
do domu. W drodze powrotnej mimo niechęci ze strony dziewczyny zaczęli ze sobą
rozmawiać:
-
Dlaczego pracujesz dodatkowo? – zapytał pierwszy chłopak
-
Mam swoje powody. Ojciec odchodząc zostawił po sobie wiele długów, które teraz
mama musi spłacić. Staram się jej pomóc.
-
Musisz być dobrą córką, w końcu każdego dnia od popołudnia do saego wieczora
pracujesz tutaj.
-
Moja siostra też stara się pomóc. Cały czas bierze udział w konkursach, w
których można wygrać nawet jedzenie, czy środki czyszczące. To tutaj jest mój
dom, cześć.
-Cześć!-
odparł coraz bardziej zaciekawiony dziewczyną Usui. Zobaczył, że jej dom nie jest
w dobrym stanie i rzeczywiście potrzebuje pieniędzy.
Nadeszła sobota, jak zwykle w soboty
odbywał się kiermasz na którym można było kupić wszystko za dużo mniejszą cenę.
Idącą z wielkim plecakiem Liang Liang zobaczył zaskoczony Usui, który podziwiał
ranek siedząc na ławce w parku:
-Gdzie
idziesz?
-
Na kiermasz , dziś mają w promocji świeże warzywa.
-To
w naszym mieście jest w ogóle coś takiego?
-
Gdybyś był w mojej sytuacji, to przekonałbyś się, że w Taipei można na wiele
sposobów zaoszczędzić dużo pieniędzy.
-
Zgaduję, że znasz je wszystkie.
-
Oczywiście. Moja mama mówi, że powinnam zacząć spotykać się z przyjaciółmi, ale
nie mam na to czasu.
-
Pomóc ci?
-
Dziękuję, sama sobie poradzę. Idź zrób coś pożytecznego zamiast mnie śledzić.
W
poniedziałek w szkole Liang Liang wraz z resztą samorządu szkolnego starała się
zorganizować dni otwarte. Miały one pomóc w przyciągnięciu dużej liczby
dziewcząt do liceum Seika. Aby pokazać. że uczniowe szkoły są bardzo mili i
przyjacielscy postanowiono, że po zwiedzeniu szkoły mogą udać się do
kawiarenki, prowadzonej przez uczniów szkoły.
Nadszedł
dzień „dni otwartych”. Usui z ciekawością przyglądał się jak Liang Liang ciężko
pracuje. Kiedy miała przerwę podszedł do niej z mrożoną herbatą:
-
Właściwie to dlaczego dzodzisz do tej szkoły? Masz bardzo dobre wyniki w nauce
i szkoły w wyższym poziomem nauczania na pewno by cię przyjęły.
-To
z powodu niskiego czesnego. W ten sposób bardzo dużo mogę zaoszczędzić.
-Liang
Liang, jesteś niesamowita.
Stali
przy szkolnym płocie, przed nimi zachodziło właśnie ostatnie jesienne słońce.
Kto wie co przyniesie im jeszcze los.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz