piątek, 7 listopada 2014

Służąca-przewodnicząca ; opowiadanie

„Służąca przewodnicząca”
Liang Liang była najlepszą uczennicą w szkole oraz jej przewodniczącą. Miejsce do którego uczęszczała aby się uczyć jeszcze do niedawna było szkołą do której uczęszczali tylko chłopcy przez co nie cieszyło się zbyt dobrą opinią. Ale od pewnego czasu, mimo, że na razie było bardzo mało dziewcząt była to szkoła koedukacyjna. Liang Liang dawała z siebie wszystko, aby stworzyć przytulne miejsce gdzie można było się uczyć, a na korytarzu szkolnym zobaczyć przyjacielskie stosunki chłopcu i dziewcząt w podobnych ilościach. Pogoń za osiągnięciem tego celu sprawiła że stała się „pogromczynią szkolnego korytarza”. Co róż wprowadzała nowe zasady, ganiła chłopców za nieschludność, odrzucała pomysły i doprowadziła do tego, że gdziekolwiek się nie pojawiła męska część grona do którego się zbliżała starała oddalić się w trybie natychmiastowym. Przewodnicząca nie zwracała jednak na to uwagi. Robiła wszystko, aby dziewczęta czuły się jak najlepiej.
Po szkole zmieniała się w zupełnie inną osobę. Miała sekret, którego nie powiedziała nawet najlepszym przyjaciółkom. Kiedy jej ojciec odszedł zostawił po sobie wiele długów, których jej mamie mimo ciężkiej pracy nie udawało się spłacić. Tak więc Liang Liang i jej młodsza siostra Le Si chciały pomóc swojej rodzicielce jak tylko mogły. Młodsza z sióstr zaczęła brać udział w wielu konkursach w których wygrywała chociażby przedmioty codziennego pożytku. Liang Liang postanowiła pomóc finansowo. Codziennie po szkole pracowała w kawiarence jako kelnerka na pół etatu. Gdy została przewodniczącą nie powiedziała o tym nikomu, gdyż bała się, że straci zaufanie ze strony nauczycieli a rówieśnicy zaczną ją znieważać.
Podczas jednej ze szkolnych przerw po raz kolejny zobaczyła, jak kolejna dziewczyna wyznaje uczucia najpopularniejszemu chłopakowi w szkole:
- Usui, lubię cię. – rzekła nieśmiałym i wystraszonym głosem
- Cóż, zrobić, ja ciebie nie.- odpowiedział z niewzruszonym wyrazem twarzy- Dziewczyny mnie denerwują.
Smutna dziewczyna z płaczę pobiegła do stojącej w krzakach przyjaciółki, która po cichu ją dopingowała.
- Usui, ile razy mam ci jeszcze powtarzać, abyś ostrożniej dobierał słowa? – wybuchła ze złością, po czym pobiegła w stronę bijących się chłopaków z klubu koszykowego.
- Hmm… Ciekawe ile razy ja to jeszcze usłyszę… - powiedział po cichu i poszedł w stronę swojej klasy.
Zajęcia się skończyły. Liang Liang jak zwykle udała się do kawiarenki. Było to miejsce o bardzo miłym klimacie, którego brakowało innym kafeteriom. Przebrała się w strój służącej. Wyglądała w nim słodko. Niestety właśnie ten strój był jednym z powodów dla którego nie chciała nikomu powiedzieć o swojej pracy na pół etatu. Inni ludzie mogli by skrytykować siedemnastoletnią dziewczynę pracującą jako służąca. Menadżerka poprosiła ją aby poszła do kosza wurzucić śmieci. I wtedy to się stało. Coś co nigdy nie powinno mieć miejsca:
- No proszę… Cóż za niespodzianka. – rzekł ze złowrogim uśmiechem Usui.
- Ale… jak… ty… Skąd? – osłupiała, ale zaraz wróciła do swojego normalnego stanu. –Powinieneś się uczyć a nie włóczyć po mieście!
- Oczywiście, że powinienem.- Odpowiedział niewinnie. – Ale co z tobą? Ty nie musisz się uczyć?
Wiedziała, że nie może być nieuprzejma o to ona była w tej chwili w sytuacji zagrożenia, gdy tymczasem Usui  po prostu patrzył z uśmiechem na jej wewnętrzną walkę z samą sobą.
- Proszę, nie powiedz nikomu o mojej pracy!- po chwili ukłoniła się i wręcz wykrzyczała
- A dlaczego bym miał? Nie interesuje mnie to. – rzekł beztrosko i odszedł.
 Czuła zdziwienie, bo myślała, że po tym jak na niego nakrzyczała w szkole będzie chciał się zemścić, a on tym czasem odchodzi od nie w ogóle nie zainteresowany odkryciem którego dokonał. Czyli plotka, że nudzi go otaczający świat była prawdą.
 Po skończonej pracy poszła w zamyśleniu do domu. Nadal nie była pewna czy to nie jest jakaś gra z jego strony.
- Wróciłam! – powiedziała w progu.
- Witaj siostro, wygrałam w jednym z konkursów półroczny zapas ryżu. Według mojego notesu wynika, że w sobotę jest konkurs w którym można wygrać bon na zakupy w pobliskim supermarkecie.
- Wow! Na prawdę wiesz o wszystkich konkursach jakie się zbliżają.
- Ostatnio wygrałam roczną prenumeratę znanego magazynu o modzie, tak w ogóle mogłabyś zmienić swój styl.
- Tak, jest dobrze, dobranoc.
Następnego dnia wchodząc do kawiarni przeraziła się. Zobaczyła siedzącego przy stoliku Usui’ego. Jak zwykle od razu naskoczyła na niego pretensjonalnie:
- Co ty tu robisz?
- Jestem klientem, nie powinnaś być dla mnie milsza?
Odeszła mówiąc pod nosem słowa, które na pewno nie były zwiastunem bycia miłym.
 Na do miar wszystkiego zobaczyła to jej menadżerka, która od razu z niewinną ciekawością zaczęła dopytywać kim jest przystojniak siedzący przy stoliku. Niestety nie dowiedziała się niczego emocjonującego. Niestety pech chciał, że tego dnia cukiernik zachorował i nie miał kto przyrządzać deserów dla niecierpliwiących się już klientów. Usui usłyszał lamenty  przełożonej Liang Liang, która pomimo, że miała już trzydzieści lat zachowywała się jak słodka nastolatka.
- Ja mogę pomóc w kuchni.- powiedział niskim i trochę nieśmiałym tonem
- Co? Umiesz gotować? – od razu zareagowała bardzo zdziwiona dziewczyna
-Wiesz, umiem wiele rzeczy, przypomnij sobie kto ostatnio miał pierwsze miejsce na egzaminie. – uśmiechnął się – W sumie to i tak chciałem poszukać miejsca gdzie mógłbym dorobić.
- A umiesz gotować? Przyrządź jaką dobrą potrawę. Masz piętnaście minut. – nakazała właścicielka
Po określonym czasie wszystkie kelnerki zachwyciły się smakiem prostego omletu ryżowego. Nie był to jednak zwykły omlet. Miał on delikatny a zarazem wyrazisty smak. Usui zaczął swoją pracę od zaraz.
 Po zamknięciu kawiarni odprowadził Liang Liagn do domu. W drodze powrotnej mimo niechęci ze strony dziewczyny zaczęli ze sobą rozmawiać:
- Dlaczego pracujesz dodatkowo? – zapytał pierwszy chłopak
- Mam swoje powody. Ojciec odchodząc zostawił po sobie wiele długów, które teraz mama musi spłacić. Staram się jej pomóc.
- Musisz być dobrą córką, w końcu każdego dnia od popołudnia do saego wieczora pracujesz tutaj.
- Moja siostra też stara się pomóc. Cały czas bierze udział w konkursach, w których można wygrać nawet jedzenie, czy środki czyszczące. To tutaj jest mój dom, cześć.
-Cześć!- odparł coraz bardziej zaciekawiony dziewczyną Usui. Zobaczył, że jej dom nie jest w dobrym stanie i rzeczywiście potrzebuje pieniędzy.
Nadeszła sobota, jak zwykle w soboty odbywał się kiermasz na którym można było kupić wszystko za dużo mniejszą cenę. Idącą z wielkim plecakiem Liang Liang zobaczył zaskoczony Usui, który podziwiał ranek siedząc na ławce w parku:
-Gdzie idziesz?
- Na kiermasz , dziś mają w promocji świeże warzywa.
-To w naszym mieście jest w ogóle coś takiego?
- Gdybyś był w mojej sytuacji, to przekonałbyś się, że w Taipei można na wiele sposobów zaoszczędzić dużo pieniędzy.
- Zgaduję, że znasz je wszystkie.
- Oczywiście. Moja mama mówi, że powinnam zacząć spotykać się z przyjaciółmi, ale nie mam na to czasu.
- Pomóc ci?
- Dziękuję, sama sobie poradzę. Idź zrób coś pożytecznego zamiast mnie śledzić.

W poniedziałek w szkole Liang Liang wraz z resztą samorządu szkolnego starała się zorganizować dni otwarte. Miały one pomóc w przyciągnięciu dużej liczby dziewcząt do liceum Seika. Aby pokazać. że uczniowe szkoły są bardzo mili i przyjacielscy postanowiono, że po zwiedzeniu szkoły mogą udać się do kawiarenki, prowadzonej przez uczniów szkoły.
Nadszedł dzień „dni otwartych”. Usui z ciekawością przyglądał się jak Liang Liang ciężko pracuje. Kiedy miała przerwę podszedł do niej z mrożoną herbatą:
- Właściwie to dlaczego dzodzisz do tej szkoły? Masz bardzo dobre wyniki w nauce i szkoły w wyższym poziomem nauczania na pewno by cię przyjęły.
-To z powodu niskiego czesnego. W ten sposób bardzo dużo mogę zaoszczędzić.
-Liang Liang, jesteś niesamowita.

Stali przy szkolnym płocie, przed nimi zachodziło właśnie ostatnie jesienne słońce. Kto wie co przyniesie im jeszcze los.

Jak wam się podoba? Piszcie komentarze no i... czytajcie!

Bye Bye

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz