Rozdział 1 cz. 2
Mój strach nie malał. W chwili kiedy poczułam ten obcy
dotyk niezwłocznie zareagowałam. To był mój wewnętrzny instynkt. Czyniąc
to nawet nie byłam świadoma że to robię. Odwróciłam się i podcięłam
przeciwnikowi nogi. Ból moich ran był nie do zniesienia, ale to był jedyny
sposób na ratunek. Ratunek.... ale przed czym? Co sprawiało że mimowolnie
reagowałam?
Wysiłek
przy takim osłabieniu zdominował moje ciało, upadłam. Na nic zdała się moja
obrona skoro i tak upadłam. Jednak zamiast otrzymać cios ostateczny,
poczułam ciepło. To było bardzo miłe ciepło. Następnych chwil już nie pamiętam
.
Obudziło mnie poranne słońce. Teraz czułam się jakoś
inaczej. Nie byłam już taka przestraszona. Co wywołało taką zmianę? Było mi tak
przyjemnie. Nie chciałam jeszcze wstawać. Mój ruch był jeszcze ograniczony,
więc odwróciłam głowę na drugi bok…. I wtedy to zobaczyłam. A może raczej nie
„to”, ale „go”. Spał najlepsze tuż obok
mnie. Takie zaskoczenie z samego rana. A zapowiadał się taki piękny dzień.
Miałam nadzieję, że dowiem się czegoś ale teraz to najpierw muszę wyjaśnić to
zajście. Dotknęłam palcem jego czoła. Jakby ktoś patrzył z boku zapewne bardzo
by się śmiał. Ale mi nie było do śmiechu. Jego skóra była idealnie gładka.
Teraz gdy na niego spojrzałam zobaczyłam jak jest piękny. Miał taki spokojny i
miły wyraz twarzy. Jego włosy dotykały mojego czoła i byłyy takie miękkie.
Zaraz, zaraz, on śpi obok mnie. To niedopuszczalne. Nawet nie wiem kim jest.
- Hej, ty!- zaczęłam. Nareszcie się odezwałam. Mój
wewnętrzny głos był miły, ale ten, który słyszeli inny… podobał mi się. Co się
ze mną dzieje. Rozmyślam nad barwa mojego głosu. – Hej, wstawaj!
Otwarł powoli oczy. Miały niesamowity kolor. Był to odcień
pomiędzy szarością a błękitem. Spojrzał na mnie nimi. Uśmiechnął się. Tak, jego
uśmiech też był zniewalający. Jakoś złość na niego mi przeszła, ale dla zasady
i tak zarządam wyjaśnień. Nie wiem jeszcze kim jest. Dopiero po dłuższej chwili
odezwał się:
-Witaj Nae Il. Jak spałaś? Dlaczego zakradasz się w domu? A
ten atak na mnie? Co ty sobie myślałaś?- Patrzyłam i patrzyłam. Nie wiedziałam
co powiedzieć. Odwzajemniłam tylko uśmiech. Ale milczałam Moje oczy stawały się
coraz większe i większe, jak talarki. Nie słysząc mojej odpowiedzi jego uśmiech
powoli zaczął znikać z twarzy.
-Kim jesteś? – zapytałam – Gdzie ja jestem? Co się stało? –
z każdą przerwą przed kolejnym pytaniem jego mina stawała się coraz bardziej
zaskoczona, a jego twarz nabierała białego koloru.
- To jakiś żart prawda? Przestań Nae Il nie żartuj sobie ze
mnie. Kim jestem? Odpowiedz! Milczałam. Natychmiast wstał na równe nogi i
patrzył na mnie z przerażeniem. Nie z takim zwykłym przerażeniem, jak strach
przed wydaniem się kłamstwa, ale z przerażeniem, które mogło za chwilę odebrać
mu życie. – Ty nie możesz zapomnieć, ty musisz pamiętać, obiecałaś mi.
Usiadł na łóżku i zaczął myśleć.
- Już wiem. Skup się i myśl nad tym co mówię.- pokiwałam
głową, wciąż leżąc- Jesteś Nae Il, masz 21 lat. Rozumiesz? Teraz ja pomyśl jak
mam na imię.
- Skąd mam to wiedzieć? Jedyne co wiem to to, że widziałam
cię już kiedyś
-Tak! Bardzo dobrze, widziałaś, gdzie? Kiedy?
Pokiwałam przecząco. Nie podołałam jego nadziejom.
-Więc kim jesteś?
Opuścił głowę ukazując bezsilność.
- Nie spodziewałem się, że kiedyś do tego dojdzie. Musimy
spotkać się z nooną ( w Koreańskim znaczy „starsza siostra”).
- Ta starszą kobietą, z która byłeś wczoraj w pokoju, w
którym leżałam?
-Obudziłaś się już wczoraj tak wcześnie? Dlaczego się nie
odezwałaś? Nie pokazałaś oznak życia?- całe to rozproszenie, zdawało się, że
zaczął je opanowywać.
Spojrzał na mnie z troskliwą miną. Uśmiechnął się ze
smutkiem w oczach i podał mi rękę. Chwyciłam ją, a on pomógł mi wstać. Jakoś
teraz czułam się znacznie lepiej. Ból nie był już taki nieznośny. Niesamowite,
że przez jedną noc tak bardzo polepszyło mi się. Siedząc , nie czułam bólu.
Spojrzałam na niego bezradnym wzrokiem, a on przytulił mnie, ściskał bardzo
mocno. Czułam dokładnie to samo ciepło co wczorajszej nocy. Mój strach zaczął
znikać. Poczułam ulgę. I znowu zrobiłam coś mimowolnie, odwzajemniłam jego
uścisk. Kim on jest?
-Nie martw się Nae Il, pomogę ci jak będę umiał.
-To zacznij od powiedzenia mi kim jesteś.- odparłam już
zniecierpliwiona unikaniem odpowiedzi na to pytanie.
-Och, wybacz. Jestem Joo Jin. Kimś kto zawsze wyciąga cię z
kłopotów.
-Przepraszam.
-Za co?
-Za sprawianie problemów. Jesteś moim przyjacielem? Pewnie
często robię nieodpowiedzialne rzeczy.
-Nie przejmuj się, ty również nie raz mi pomogłaś.
-Co to za miejsce?
- „Ukryte serce”
-Co?
- Tak go nazwałaś, kiedy zakończyliśmy jego budowę. To
dlatego, że żaden z twoich przeciwników nie namierzył jego lokalizacji.
-Słucham? Mam 21 lat i ten ogromny dom?
-To nie jest twój jedyny dom.
-Co? Muszę to przemyśleć, to jest niemożliwe. Skąd miałabym
mieć pieniądze na to wszystko? A tak właściwie, dlaczego jestem w tym stanie?
Spojrzał na mnie jakbym powiedziała coś nieodpowiedniego.
Chyba mam prawo wiedzieć dlaczego taka jestem. Dlaczego on nic nie mówi? Czy
zrobiłam coś złego? Po dłuższym zastanowieniu spojrzał mi w oczy i powiedział:
-Nie możesz się tego dowiedzieć, chyba, że sama sobie
przypomnisz.
To nie była już uśmiechnięta osoba sprzed pięciu minut. W
jego oczach widziałam całkowite zdecydowanie. Dlaczego to wszystko jest takie
dziwne? Dlaczego mam wrażenie, że mnie kłamie i ukrywa coś przede mną? Znowu
ogarnia mnie niemoc. Muszę jak najszybciej rozwiązać tę zagadkę, choć czuję, że
nie będzie łatwo. Muszę znaleźć osobę o której Joo Jin mówił wczoraj w tym
pokoju. Ta historia może być bardziej skomplikowana niż mi się wydaje, ale dam
radę, nie poddam się. Następne zadanie :Znaleźć rzekomego zdrajcę.